Kamienny las
Kamienny las nie wyrósł z życia. Powstał z bólu ziemi, z ciśnienia, ognia, czasu i milczenia. Dlatego właśnie przemawia do człowieka, który przeszedł przez ciemność. Są miejsca, gdzie natura wygląda jak modlitwa. I są miejsca, gdzie wygląda jak sąd. Kamienny las jest jednym i drugim zarazem. Patrzyłem na te skalne filary jak na zastygłych pielgrzymów. Jakby ktoś dawno temu próbował uciec przed potopem świata i zamienił się w kamień, żeby ocaleć. Nie ma tam miękkości. Nie ma wygody. Jest surowość, cisza i obecność czegoś większego od człowieka. Właśnie dlatego to miejsce przypomina mi Betesdę. Nie tę z obrazków i pocztówek. Ale Betesdę prawdziwą — miejsce ludzi poranionych, zmęczonych życiem, czekających na poruszenie wody. Miejsce tych, którzy długo leżeli przy swoich ranach. Miejsce, gdzie Bóg nie przychodzi jako dekoracja duchowa, ale jako ostatnia nadzieja. Kamienny las jest dla mnie obrazem duszy po przejściu przez ogień. Człowiek też może stać się jak skała. Po zdradzie. Po lęku. ...









