Pustelnicza modlitwa – świadectwo (Psalm 72)

 




Boże,

mówię do Ciebie nie jako ten, który rozumie,

ale jako ten, który ledwo ocalał.

Zło przyszło do mnie nie w krzyku,

ale w ciszy, która dławi.

Nie w oczywistości,

ale w powolnym rozkładzie serca.

Widziałem, jak człowiek może przywyknąć do ciemności.

Jak można nazwać zło koniecznością.

Jak można przestać widzieć twarz drugiego.

I niewiele brakowało,

abym sam stał się jednym z tych,

którzy krzywdzą —

albo z tych, którzy patrzą i milczą.

Dlatego wołam:

przekaż swój sąd —

bo ludzki sąd łatwo się sprzedaje.

Daj sprawiedliwość,

która nie ugina się przed siłą,

i nie milczy wobec krzywdy.

Niech ubogi nie będzie ciężarem,

ale oskarżeniem mojego życia.

Niech dziecko skrzywdzone

rozbije moje spokojne myślenie o świecie.

Niech przyjdzie Ten,

który nie negocjuje ze złem,

ale kładzie mu kres.

Bo widziałem, czym jest zło:

jest puste.

Jest głodne.

Jest nienasycone.

Obiecuje życie —

a zostawia spaloną ziemię.

Obiecuje siłę —

a czyni człowieka niewolnikiem.

Obiecuje pokój —

a buduje go na cudzym milczeniu.

I dlatego wiem — nie z ksiąg, ale z bliskości upadku:

zło ma swój kres.

Zło jest swoim kresem.

Nie dlatego, że człowiek je pokonał,

ale dlatego, że ono nie potrafi trwać.

Rozpada się od środka.

Zjada własne fundamenty.

Zmienia wszystko w pył —

a potem samo w nim znika.

I będą lizali pył —

ci, którzy karmili się cudzą krzywdą,

którzy zbudowali swoje bezpieczeństwo na strachu innych,

którzy nazwali ciemność światłem.

Ale także ja —

jeśli stanę po ich stronie choćby milczeniem.

Dlatego błagam:

nie pozwól mi przyzwyczaić się do zła.

Nie pozwól mi go tłumaczyć.

Nie pozwól mi go nazywać losem.

Daj mi serce, które nie negocjuje prawdy,

nawet gdy to kosztuje.

Daj mi ręce, które nie będą ciężarem,

ale jak deszcz —

ciche, wierne, konieczne.

Niech sprawiedliwość zakwitnie

choćby na małym kawałku ziemi, który mi powierzono.

Niech pokój nie będzie ucieczką,

ale owocem tego, co jest proste i prawe.

Bo widziałem ciemność —

i wiem, że nie ma w niej przyszłości.

A jeśli żyję —

to nie po to, by wrócić do niej,

ale by świadczyć,

że nie ma ona ostatniego słowa.

Bo ostatnie słowo należy do Ciebie —

i jest życiem.

Amen.

Komentarze

Popularne posty