Reguła Pustelni Betesda

 
„Zgromadźcie Mi moich umilowanych,
którzy przez ofiarę zawarli ze Mną przymierze.”

(Księga Psalmów 50,5)




Słuchaj, kto wszedłeś do Betesdy,

i nakłoń ucho serca.

Nie przyszedłeś tu, aby się spełnić

ani aby zostać kimś innym,

lecz aby pozwolić Bogu być Bogiem w tobie.

Betesda nie jest miejscem dla tych,

którzy szukają znaków,

lecz dla tych, którzy zgadzają się czekać,

aż poruszy się woda —

albo i nie poruszy.

Pustelnia ta nosi imię sadzawki,

przy której leżeli chorzy przez długie lata.

I nie dlatego jest święta,

że działy się tam cuda,

lecz dlatego, że człowiek uczył się tam bezradności.

Kto wchodzi do Betesdy,

nie przychodzi, by zostać uzdrowionym

według własnej miary,

ale by pozostać w prawdzie o sobie aż do końca.

Ten, kto tu zamieszkuje, niech wie,

że Bóg sam go zgromadził.

Nie uczynił tego przez słowa,

lecz przez odebranie dróg ucieczki.

Gdy zamilkły inne głosy

i świat przestał odpowiadać,

wtedy rozpoznałeś wezwanie.

Niech ci wystarczy,

że zostałeś przywołany.

Pustelnik Betesdy żyje w przymierzu,

które nie zostało spisane na papierze,

lecz wypalone w sercu.

Przymierze to polega na pozostaniu.

Nie na rozumieniu,

nie na czuciu,

lecz na wierności.

Gdy modlitwa stanie się ciężarem,

niech jej nie porzuca.

Gdy Bóg wyda się daleki,

niech nie szuka innego.

Kto raz wszedł w to przymierze,

niech go nie odnawia słowami,

lecz trwaniem.

Ofiarą pustelnika

nie są czyny ani wyrzeczenia,

lecz on sam,

składany powoli, dzień po dniu.

Bóg nie pragnie tego, co robisz,

lecz tego, czego już nie bronisz.

Dlatego pustelnik

niech strzeże się nadmiaru gorliwości,

bo łatwo w niej ukryć własną wolę.

Niech raczej uczy się zgody

na małość i niepozorność.

Modlitwa w Betesdzie

niech będzie wierna godzinie i miejscu.

Niech będzie prosta i uboga.

Gdy słowa wyschną,

niech pozostanie cisza.

Gdy cisza stanie się nieznośna,

niech nie ucieka w myśli.

Bóg jest obecny także wtedy,

gdy nic się nie dzieje.

Pustelnik

niech bardziej ufa trwaniu

niż uczuciu.

Samotność niech będzie przyjęta

jak nauczyciel, a nie jak nagroda.

Kto żyje sam,

niech nie czyni z tego znaku wybrania

ani powodu do dumy.

Samotność odsłania to,

co było ukryte.

Jeśli rodzi się w niej lęk —

niech zostanie nazwany.

Jeśli rodzi się pustka —

niech nie będzie zapełniana.

Betesda uzdrawia

przez odsłonięcie,

nie przez pociechę.

Praca niech będzie prosta i wystarczająca.

Pustelnik niech pracuje,

aby pozostać w ciele i w czasie

i aby nie ulec złudzeniu czystej duchowości.

Niech nie szuka wielkich dzieł

ani owoców.

To, co konieczne,

niech będzie wykonane

w ciszy i bez pośpiechu.

Jeśli przyjdzie choroba —

niech będzie przyjęta bez osądu.

Jeśli przyjdzie cierpienie —

niech nie będzie ani czczone,

ani przeklinane.

Bóg nie objawia się przez ból sam w sobie,

lecz przez prawdę,

którą ból odsłania.

Pustelnik niech nie uważa się za lepszego

z powodu ciężaru, który nosi.

W mowie pustelnik

niech będzie oszczędny.

Niech nie tłumaczy swojej drogi

tym, którzy jej nie rozumieją.

Niech nie broni się

przed sądem świata ani Kościoła.

Bóg sam wie,

kogo zgromadził.

Milczenie

niech będzie jego schronieniem,

a nie murem.

Na końcu niech pamięta,

że nadzieją Betesdy

nie jest poruszenie wody,

lecz obecność Pana,

który przechodzi także wtedy,

gdy nikt Go nie rozpoznaje.

Jeśli uzdrowi —

niech będzie uwielbiony.

Jeśli nie —

niech będzie uwielbiony tym bardziej.

Pustelnik został zgromadzony

nie po to, by widzieć,

lecz by pozostać.

Kto to przyjmuje —

niech wejdzie.

Kto nie może —

niech odejdzie w pokoju.

Betesda nikogo nie zatrzymuje siłą.


Komentarze

Popularne posty